sobota, 30 kwietnia 2011

Jutro trójmiejskie derby!

No właśnie na stadionie Arki zabraknie oficjalnie kibiców Lechii. Dla każdego człowieka z trójmiasta jest to mecz szczególny. Po derbach jedni chodzą z podniesioną głową, inni kulą ją do snu na kolejne pół roku. Czego możemy się spodziewac? Obiektywnie patrząc gra Arki mnie nie przekonuję. Racja wygrali z Cracovią. Ale mieli w tym meczu masę szczęścia. Mecz ten równie dobrze mógł zakończyc się remisem. Lechia też nie zachwycała formą, aż do ligowego meczu z Legią. Kiedy widac było, że gra piłką sprawia znów im przyjemnośc jak podczas jesiennej rundy.

Spotkania Arki z Lechią zawsze obfitowały w łokcie, taktyczne faule oraz częste zmiany rezultatu podczas bicia stałych fragmentów gry. To Gdynianie tym razem goszczą piłkarzy Lechii i ja sam jestem ciekaw jak zagrają. Jeśli o pełną pulę może to się szybko dla nich, źle skonczyc. Lechia w gazie który dostała po meczu sprzed tygodnia, powinna grę prowadzic. Arka natomiast grac będzie z kontry, szukac właśnie stałego fragmentu gry. Zamieszania pod polem karnym. Gdynianie nie powinni odstawiac nogi. Wygrała dziś Polonia Bytom czyli sąsiad z tabeli. To stawia w trudnej sytuacji żółto-niebieskich. Lechia natomiast, żeby kolejny raz wskoczyc na podium ligi potrzebuję przynajmniej remisu.

Kłopoty były z frekwencją na ten mecz. Do czwartku sprzedano jedynie 2500 wejściówek, ale im bliżej meczu stadion powinien coraz bardziej byc oblegany. Bo ciśnienie jest bardzo duże. Oba zespoły o coś grają. To w tym meczu tworzy tą otoczkę. Choc dla obu zespołów za miedzy stawka jest inna. To pewna nowośc, taka odległośc w lidze pomiędzy tymi dwoma klubami. Dużo zmian przyniosło zgranie graczy Lechii podczas doskonałej rundy jesiennej i piłkarz uznawany w tym sezonie za jednego z najlepszych obcokrajowców Abdou Razack Traore.

Pytanie brzmi czy Arka zasługuję z taką grą w ataku na miejsce w Ekstraklasie. Nie mówimy już o budżecie, który jest jednym z mniejszych w lidze. Ale sama gra póki co nie przekonuję ekspertów w przeciągu całego sezonu. Moim skromnym zdaniem, nie zasługuję. Choc chciałbym, aby ten zespół w najwyższej klasie rozgrywkowej pozostał właśnie z powodu derbów. Gdynianie mają jutro to do udowodnienia, ten aspekt.

Wpis może wydawac się lekko stronniczy. Ale w tym sezonie niestety dla miasta Gdynia, Lechia jak narazie jest zespołem klasę lepszym. Jednak jak pokazuję nasza liga. Nagle można stanąc na głowie i udowodnic, że się mylimy.

środa, 27 kwietnia 2011

3 aria zaczęła się dialogiem

Po dłuższej nieobecności spowodowanej świętami i przygotowaniami do nich. Powracamy na boiska. Mówiąc o trzecim spotkaniu Realu z Barceloną, powiedzmy sobie, nie tylko na boiska. Jose Mourinho, Portugalski Napoleon znów zaczął gierki słowne. Dlaczego sobie tego nie oszczędził i tym razem? Mi się wydaję, że on wie z jakiego to powodu. Ten dwumecz to dla niego ogromna szansa. Racja pokonał Barcelonę, trenując Inter Mediolan w tej samej fazie rozgrywek. Ale zdetronizowac Blaugranę w Hiszpanii, z innym krajowym zespołem. To jeszcze większy sukces. Czy gry słowne często irytują piłkarzy? Motywują pozytywnie lub negatywnie, zależnie od charakteru. Ironizujące słowa Jose Mourinho w paru piłkarzach Barcelony pozostawią chęc pokazania się z lepszej jeszcze strony. Natomiast u paru zawodników mogą tą motywację zamienic na przepychanki podczas samego spotkania. Narazie więc gramy na zasadach The Special One, wychodząc na boisko sytuacja może się zmienic o 180 stopni. Lecz nie musi. Portugalczyk zapewne uważa, że dużą rolę w tym pierwszym meczu może odgrywac sfera psychologiczna. Przecież Real gra na Santiago Bernabeu pierwsze spotkanie. I zapewne aby wygrac będzie musiał włożyc podobnie wiele sił jak w finale Pucharu Króla. Ten aspekt też oficjalnie jest po stronie szkoleniowca Królewskich. Wygrac w takim momencie z Barceloną? Coś ogromnie motywującego. Ale z drugiej strony czy Barcelonie tak zależało na tym trofeum? Real bardziej głodny był sukcesu. Wiedział, że jeśli ten mecz przegra to może w tym sezonie znów zostac z niczym. A to było by ujmą na honorze trenera Realu nie mówiąc już o samych piłkarzach.

Dzisiejszy mecz nie powinien wiele się różnic. To znaczy obrona Realu powinna wyglądac podobnie. Wiemy, że nie zagra Carvalho. Natomiast wyjście do kontry może byc trochę zmienione przez sztab szkoleniowy Realu. Barcelona będzie przeważac grając piłką na środku i przedostawac się przez zasieki. Pierwszy gol dla niej może otworzyc mecz. A czy padnie? To już wieczorem.